SYCYLIA i… BARCELONA – odcinek filmowy

Image

 

Wielkimi krokami zbliża się sezon wakacyjnych festiwali. Intensywnie pracuję już nad tym by wystawcy Ogólnopolskiego Festiwalu Dobrego Smaku w Poznaniu i Europy na Widelcu we Wrocławiu mogli zaprezentować swoje przysmaki i  by na tłumy odwiedzających czekała moc kulinarnych i artystycznych atrakcji. Impresariat Kulinarny też ma pełne ręce roboty – nasze warsztaty i kulinarny team – building cieszą się wielką popularnością.  

Z tym większą rozkoszą wsiadłem w ubiegłym tygodniu w samolot by z przyjacielem Maciejem wyskoczyć na kilka dni na Sycylię. Myślałem o dojrzewających w słońcu czerwonych pomarańczach, makaronie z sardynkami, karczochach oraz ryżowych arrancini. nadziewanych sosem ragout i świeżym pecorino.

Niestety na Sycylii przywitał nas deszcz który z godziny na godzinę lał coraz bardziej,  towarzyszył mu silny morski wiatr. Było zimno. Palermo – do którego postanowiliśmy uciec przed pogodą w poszukiwaniu miejskich rozrywek – okazało się (może to wpływ pogody) najmniej przyjaznym europejskim miastem do jakiego dane mi było zawędrować. Brudne, zakorkowane, chaotyczne. Byłem zły!

Decyzja nie była trudna. Oddaliśmy samochód na lotnisku i wsiedliśmy w pierwszy samolot, który mógł zawieźć nas do miasta będącego całkowitym przeciwieństwem Palermo.
Prognoza obiecywała słońce i 17 stopni. Samo miasto – cóż, wystarczy być w Barcelonie raz by zakochać się w niej bezgranicznie!

Dziś zamiast zdjęć, kilkunastominutowy film z wyprawy, która przybrała jakże niespodziewany obrót. Miłego oglądania:

Przyjaciel uznał, że zbyt ostro potraktowałem Palermo. Traktujcie to trochę jako żart. Na Sycylię wrócę. Na pewno! Późną wiosną lub wczesną jesienią gdy pogoda będzie trochę pewniejsza. Ominę raczej Palermo, Trapani czy Katanię. Skupię się na odkrywaniu kulinarnej prostoty wyspy podróżując po wsiach i gospodarstwach agroturystycznych. A Barcelona? – Szczerze mówiąc już planuję kolejną wyprawę!

SMACZEGO!

Reklamy

4 responses to “SYCYLIA i… BARCELONA – odcinek filmowy

  1. Widzę, że to La Paradeta na Carrer Comercial. Moim zdaniem to obowiązkowy punkt podczas zwiedzania Barcelony. Jedzenie jest świeże, przygotowane w prosty sposób i przede wszystkim smaczne. I dość tanie.
    Jedyna uwaga – trochę trudno się tam ogarnąć jeśli nie zna się hiszpańskiego. Numery z okienka wywoływane są po hiszpańsku i jedynie czasami, jeśli zupełnie nikt nie podchodzi, to pan się lituje i zawoła po angielsku ;).

    • Zgadza się! Miejsce fantastyczne, odnalezione na świetnej stronie dla miejskich podrózników: Spottedbylocals.com. Mają jeszcze cztery inne lokalizacje i mam zamiar je wszystkie odwiedzić podczas kolejnych wizyt:). Trzeba było swoje odstać w kolejce na zewnątrz ale było warto. A co do kwestii językowych – to prawda. Wszystkie nazwy produktów, opisy w menu etc – jedynie po hiszpańsku i katalońsku. Pięć razy pytałem Pana od napojów jak będzie 38 po hiszpańsku by nie przegapić swoich potraw:). Pozdrawiam.

  2. 🙂 Ehhh Barcelona, La Boqueria, Hiszpania. Mmmmm Piękne życie w pięknym mieście.
    Zdumiewające jakie życie jest kulinarnie piękne w Hiszpanii a zwłaszcza w Katalonii 🙂

    Pozdrawiam Serdecznie

  3. Barcelona jest świetnym miejscem kulinarnym! Byliśmy tam i jesteśmy zachwyceni! Lokalne produkty powalają na kolana 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s