TARTA czy też QUISHE z ROQUEFORTEM i GRUSZKAMI

Ku swej ogromnej uciesze w miniony piątek obdarowany zostałem sporym kawałem  porządnego, prawdziwego, francuskiego Roqueforta. Może i królem wszystkich serów jest Parmigiano-Reggiano ale w księstwie serów pleśniowych na tronie zasiada Sir Roquefort właśnie!

Uwielbiam gotować na zadany temat, rozpoczynać kuchenną przygodę od składnika właśnie. Idąc do sklepu czy na targ chcę szukać tego co najświeższe i najwyższej jakości i dopiero wokół tej ingrediencji szukać pomysłu na danie. Piękny pęczek szparagów w środku sezonu, dorsze dopiero co zniesione z kutra, kawał jagnięciny przywieziony od znajomych hodowców czy właśnie rozkosznie wilgotne pół kilo Roqueforta stają się inspiracją do kuchennych poczynań.

Roquefort ma swoje klasyczne połączenia. Świetnie komponuje się z gruszkami, orzechami, miodem, pikantnymi sałatami, olejami orzechowymi, figami czy pomarańczami. Pierwszą myślą była sałata z roquefortem, prażonymi laskowymi, rukolą i gruszką, ale natychmiast przypomniało mi się, że ostatnio gdy przyrządziłem sałatę, Agnieszka (skonsumowawszy ją ze smakiem) zapytała co będzie na kolację… Odnalezione w zamrażarce opakowanie ciasta francuskiego dało oczywistą podpowiedź. TARTA! A właściwie quishe*. Potrzebne mi były:

Opakowanie ciasta francuskiego**
Odrobina mąki
20 dag Roqueforta
Spora garść włoskich orzechów
Dwie łyżki masła
Dwie spore czerwone cebule
Trzy gruszki
Cztery jajka
200 ml śmietany 30%

100 ml mleka

sól, pieprz biały i czarny, szczypta cukru i gałka muszkatałowa

Ciasto francuskie rozmroziłem, rozwinąłem na lekko oprószony mąką blat i delikatnie rozwałkowałem, również z góry podsypując nieco mąką. Wyłożyłem nim naczynie do tarty podcinając byt długie brzegi, i odłożyłem na pół godziny do lodówki by odpoczęło.

W tym czasie przygotowałem składniki nadzienia: czerwone cebule pokroiłem w półplasterki i udusiłem na maśle przyprawiając solą, pieprzem i szczyptą cukru. Odstawiłem do ostygnięcia. Gruszki przeciąłem na połówki, wydrążyłem gniazda nasienne i pokroiłem w plasterki. Grubo przesiekałem włoskie orzechy i pokruszyłem roqueforta.

W misce przygotowałem masę, długo i intensywnie roztrzepując cztery jajka ze śmietaną i mlekiem. Przyprawiłem masę solą, białym pieprzem i sporą szczyptą gałki muszkatołowej

Schłodzony spód tarty ponakłuwałem widelcem by zanadto się nie powybrzuszał i wstawiłem do nagrzanego do 170 stopni piekarnika na 12 minut by wstępnie go podpiec. Gdy brzegi delikatnie się zrumieniły wyjąłem spód tarty z pieca i pozwoliłem mu lekko przestygnąć.

Na dnie tarty równomiernie rozłożyłem uduszoną i delikatnie skarmelizowaną cebulę, na niej pokruszony roquefort. Obsypałem orzechami. Całość przykryłem warstwą układanych na zakładkę półplasterków gruszek. Przez pozostawiony na środku otwór powoli wlałem jajeczną masę tak by równomiernie wypełniła wolne przestrzenie i dopiero wtedy uzupełniłem mój gruszkowy wierzch tarty. Przy pomocy pędzla posmarowałem gruszki stopionym masłem by ładniej się rumieniły.

Tartę piekłem ok. 40 minut w piekarniku nagrzanym do 200 stopni. Jest gotowa wtedy gdy po potrząśnięciu naczyniem nadzienie nie trzęsie się jak galareta. Cudnie śmierdziało w całym domu, smakowało jeszcze lepiej!

SMACZNEGO!!!

* Nie każda tarta jest quishem ale każdy quishe jest tartą. Choć ustalenie jednoznacznych definicji jest trudne, można przyjąć zasadę, że tarta wytrawna i przygotowana z masą jajeczną jest quishem. Najbardziej znanym przedstawicielem rodziny quishe’ów jest quishe lorraine czyli quishe lotaryński (z boczkiem i serem Gruyere) . To właśnie Alzacja i Lotaryngia są ojczyzną tego rodzaju tart. Niemiecko – francuski dialekt tych regionów i pochodzące z niego słowo „Kuche” (ciasto) odpowiedzialne są za nazwę quish.

** Do właściwej tarty czy quishu nie używa się ciasta francuskiego tylko półkruchego ciasta z mąki i masła, ale: a) użycie gotowego ciasta francuskiego skraca czas przygotowywania potrawy b) ciasto francuskie uwielbiam.

Nie każde gotowe ciasto francuskie jest dobre. Używam i polecam ciasto z podpoznańskiej piekarni Limaro, nie daje się natomiast do spożycia (o czym się ostatnio przekonałem) ciasto sprzedawane schłodzone w dziale nabiałowym Biedronki. U nas w domu z resztek pozostałych po wylepieniu formy robimy kruche paluszki posypywane grubą solą i kminkiem:)

Reklamy

3 responses to “TARTA czy też QUISHE z ROQUEFORTEM i GRUSZKAMI

  1. Bardzo inspirujące! choć wolę tartę na kruchym 😉 chyba zrobię na zajęciach tartę, nie ma to jak wygniatanie paluchami 😉

  2. Cieszę się że tu trafiłam.Wpisy będę sobie dawkować ratalnie.Kiedyś pisałam o mulach,ale takich kajpianych,bez tajemnic.Mam jeszcze w szufladzie domowe,robione przez pewną Belgijkę.Zostałam zmobilizowana do pokazania.Całkiem inny przepis.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s