Nalewki i Likiery z Domowego Kredensu

Perypetii i perturbacji było co nie miara. Kolejne opóźnienia wynikające – a jakże – z winy mojego zabiegania i ciągłych wyjazdów opóźniały prace i druk. Wydawnictwo wykazało się jednak niesłychaną wyrozumiałością i cierpliwością. Już jest! Nakładem wydawnictwa Olimp Media ukazały się „Nalewki i likiery z domowego kredensu”

Choć na okładce widnieje moje nazwisko to autorów jest wielu. Książka jest – mam wrażenie – pierwszym zbiorem nalewkowych receptur i porad, w którym znalazły się jedynie dokładnie sprawdzone przepisy. Wiele z nich stworzonych zostało przez prawdziwych mistrzów. Czytelnik znajdzie to między innymi receptury Hieronima Błażejaka, Zbigniewa Sierszuły, Dariusza Brusa, Janusza Łakomca, Lecha Gogolewskiego i Marka Grądzkiego, którzy dzielą się przepisami na swoje trunki wielokrotnie nagradzane w turniejach nalewek w całej Polsce.

Mam nadzieję, że ta krótka opowieść o nalewkach, praktyczne porady dotyczące ich wytwarzania oraz czterdzieści jeden precyzyjnych i dokładnie sprawdzonych przepisów będzie dla wielu zachętą do własnych prób. Że będą udane – jestem przekonany!

Miłej lektury i SMACZNEGO!

post scriptum:

Pierwotnie książka miała nosić tytuł „Domowa Piwniczka”, na poczet tego tytułu powstał wstęp, który nie został ostatecznie opublikowany. Pozwólcie, że podzielę się nim z wami tutaj:

DOMOWA PIWNICZKA

Rogalin 2010

Z kuchni mojej babci, po stromych schodach schodziło się do wielkiej piwnicy. Poszczególne jej części miały swoje jasno określone funkcje: Długi korytarz był lamusem, w którym znaleźć można było wszystko – koło od przedwojennego roweru, zakurzony obraz, miotłę bez trzonka  – stosy przedmiotów, którym obiecano, że może jeszcze kiedyś będą przydatne. W pierwszym pomieszczeniu stał wielki piec ogrzewający cały dom a obok niego przygotowane na zimę stosy węgla i drewno. Wiosną, rozlegał się tu świergot kurcząt. Małe pisklaki rosły w klatce ogrzewanej stuwatową żarówką, czekając na moment, gdy będą gotowe przenieść się do kurnika. Na ścianach wisiały ogrodowe narzędzia. W kątach, rozpięte na drewnianych stelażach suszyły się skóry królików i pęki ziół.

Drugie – równie wielkie – pomieszczenie stanowiła spiżarnia. Pod ścianami stały worki z pszenicą i kukurydzą. Półki uginały się od słoików z kompotami i powidłami. W gąsiorach dojrzewało wino z czerwonych i czarnych porzeczek. Centralne miejsce zajmował wielki, zakurzony, poniemiecki kredens. Niemal wszystkie jego drzwiczki zamknięte były na klucz. Mebel całą pewnością krył prawdziwe skarby. Tajemnica jego zwartości rozpalała moją dziecięcą wyobraźnię.

Nasza „domowa piwniczka” w podpoznańskim Rogalinie na pierwszy rzut oka nie ma w sobie magii podziemnej spiżarni babci Heleny. Ot – niewielkie zimne pomieszczenie na parterze domu. Stojące na półkach nalewki, destylaty, wina i przetwory dzielą miejsce z pralką i półką na buty. W wielu współczesnych mieszkaniach i takiej spiżarni zabraknie. „Domową piwniczkę” stanowić będzie tu kredens stojący w jadalni czy szafka w kącie kuchni. Ważne, by to, co w przenośni nazwiemy naszą „domową piwniczką” było sezamem pełnym skarbów. Słońca jakie własnoręcznie udało nam się zamknąć w słojach, butelkach i gąsiorach.

Piwniczka mojej babci służyć miała przechowaniu bogactwa owoców lata i jesieni by można było sięgnąć do nich w miesiącach chudych.  Dziś – w czasach uginających się sklepowych półek –  zasoby naszej domowej piwniczki są najczęściej wynikiem  pasji, chęci tworzenia czegoś co jest niepowtarzalne – przysmaków, których przyjaciele i rodzina mogą skosztować tylko przy naszym stole. Podarunki wprost z domowej piwniczki są prezentami dużo bliższymi sercu obdarowującego niż jakiekolwiek trunki i cymesy z najlepszych nawet delikatesów.

Obok kompotów, powideł, suszonych owoców i ziół znaczącą część półek naszej rogalińskiej piwniczki zajmują nalewki, likiery, wina i inne spirytualia. To właśnie im poświęcone są  przepisy i porady jakie czytelnik znajdzie w tej książce. Oczywiście nie wszystkie z opisanych w niej trunków powstają w naszym domu. Część zamieszczonych tu receptur to sprawdzone przepisy prawdziwych mistrzów, którzy zgodzili się podzielić z czytelnikami swoją tajemną wiedzą.

Reklamy

3 responses to “Nalewki i Likiery z Domowego Kredensu

  1. gratuluję – FINIS CORONAT OPUS

  2. Witam serdecznie i dziękuję za książkę. Mam jednak zapytanie: czy w przepisie dotyczącym „Ratafii z dzikich owoców” P.Brusa ilość suszonych owoców jest prawidłowa? Wychodzi z obliczeń, że potrzeba ich 3 kg i 10 dag,a zalewa się tylko 0,5 l alkoholu. Jak to zrobić? Może chodzi o 50 dag z każdego rodzaju? Z wyrazami szacunku Wojtek S.

  3. Witam serdecznie i dziękuję za książkę. Mam jednak zapytanie: czy w przepisie dotyczącym „Ratafii z dzikich owoców” P.Brusa ilość suszonych owoców jest prawidłowa? Wychodzi z obliczeń, że potrzeba ich 3 kg i 10 dag,a zalewa się tylko 0,5 l alkoholu. Jak to zrobić? Może chodzi o 50 g z każdego rodzaju? Z wyrazami szacunku Wojtek S.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s